Wycieczka na Turbacz - 15 czerwca 1997
Byla to moja pierwsza powazniejsza wycieczka rowerowa w tym roku. Na
Turbaczu bylem juz w zeszlym roku, tak wiec trasa nie byla mi obca. Droga
wiodla od Rabki (tam dojechalismy pociagiem z Krakowa), przez Stare Wierchy
i Turbacz. Potem byl zjazd do Nowego Targu.
Przed wyjazdem dalem ogloszenie do grupy pl.rec.rowery o wyjezdzie - lepsza jest
przeciez wieksza ekipa. Odpowiedzialo kilka osob, ale w sumie tylko jedna
pojechala (Pawel Panczakiewicz -
Panczo). Tak wiec bylismy we trzech (kumpel Maciek, Panczo i ja). Panczo
mial na nas czekac na Turbaczu (on sam jest z Nowego Targu).
Gdy przyjechalismy do Rabki pogoda byla powiedzialbym gorzej niz srednia.
Nie padalo wprawdzie, ale byly chmury, zimno, mgla i ogolny syf wisial w
powietrzu. Na szczescie nie bylo ostrego slonca i upalu wiec jechalo sie
calkiem przyjemnie. Wlasciwie to droge na Turbacz pokonalismy
blyskawicznie. Okazalo sie, ze przyjechalismy 1.5h przed planowanym czasem i
musielismy sobie na Pancza troche poczekac...
Na szczescie gdy przyjechalismy do schroniska na Turbaczu pogoda sie
polepszyla, wyszlo slonce i zrobilo sie cieplo. Wiatr rozgonil wszystkie
chmury. Wreszcie Panczo przyjechal z jakims swoim kumplem i po krotkim
odpoczynku zaczelismy niesamowity zjazd do Nowego Targu. Zjazd nazywa sie
Kiczora i jest dosyc dlugi - 15km. Wyjezdza sie z niego na szose w
kierunku Szczawnicy jakies 10 km od Nowego Targu. Zjazd jest naprawde super
- sa miejsca spokojne, relaksowe jak i tez strome fragmenty w lesie.
Kamienie, bloto i galezie. Jednym slowem dla kazdego cos milego.
Powrot do strony rowerowej
Moja strona domowa
Ostatnia zmiana:
Mikolaj Rydzewski