Co widzieliśmy w Europie we wrześniu 2006 ?

W Monachium:



Tłumy "entuzjastycznie" oczekujące na przejazd Papieża

i pomnik ofiar obu Wojen Światowych.

W Neuschwanstein:

Zamek słynnego Ludwika II.

Na przełęczy Timmelsjoch lub Rombo (jeśli ktoś woli po włosku)

miejsce do prowadzenia dialogu pomiędzy Austrią a Włochami (Włochy z prawej).

A oto odpoczywający samochód i kierowca po wspinaczce na 2509 m npm.

 

W San Rocco di Piegara:


Ostrzegają przed niebezpieczeństwami wszelakimi.

 

W Weronie:

Turystów amerykańskich pod słynnym i jedynie autentycznym balkonem i swoistym wyrazem uwielbienia dla Julii (bez komentarza).

W Wenecji:

Widzieliśmy niewiele spoza tłumów turystów - ale za to zrobiliśmy sobie fotki.

W Briançon:

Zjedliśmy galety
 
i pospacerowali po słynnej twierdzy.

A później były Alpy:

Col du Galibier 2642 m npm.

od lewej: mgła, hotel po Napoleonie, Peugeot 407, Alicja, pomnik Henri Desgrange - pomysłodawcy Tour de France, mgła. Na górze mgła, pod nogami woda.

 

Col du l'Iseran 2762 m npm.

 

Col du Petit St Bernard 2188 m npm.


Słoni po Hannibalu nie zaobserwowaliśmy.

 

Col du Grand St Bernard 2469 m npm.


Pieski na wystawie i wysokość podana na tablicy są bezwzględnie wiarygodne.
Zimno panujące na przełęczy było tylko po stronie szwajcarskiej. Były tam również ślady Napoleona.

 

W Genewie oglądaliśmy dużo wody, ale piliśmy tylko tą z Évian.
 

W Évian spoglądaliśmy przez okno mieszkania gościnnej Małgosi na Jezioro Lemańskie, w dzień i w nocy.

 

Z pobudek patriotycznych odwiedziliśmu Lozannę i Vevey:



 

W okolicach Sustenpass:


Próbowaliśmy zaglądać do wnętrza lodowca.

 

Poniżej przełęczy św. Gottharda:


Podumaliśmy o czasach wielkich wojen. 

W Gruyere:

Jedliśmy słynne fondue.

W Bernie:


Pogadaliśmy z ostatnim w okolicy niedźwiedziem (w zbroi na cokole).

 

W Meiringen:

 
Wymieniliśmy z Sherlockiem Holmesem zdania na temat doktora Moriarty i spinaczek górskich.

Z przełęczy Grimsel:


popatrzyliśmy na przełęcz Furka w towarzystwie Świstaka.

 

Poniżej przełęczy Furka:

zagłębiliśmy się w lodowiec.

 

Pospacerowaliśmy po Lucernie:

 

Przekraczaliśmy Ren poprzez Rheinfall:

 

W Würzburgu:


słuchaliśmy koncertu rockowego pod kościołem.

 

Ostatnim miastem, które oglądaliśmy był Bamberg: 

Ogółem przejechaliśmy 4911 km.

Przesyłamy pozdrowienia Wszystkim.


Ala i Wiesiek

Zobacz statystykę odwiedzin strony.